Jesień po swojemu
Nie każdy wyjazd trzeba planować z wyprzedzeniem. Czasem wystarczy wolny dzień lub nawet popołudnie, kilka rzeczy wrzuconych do plecaka i pomysł, żeby pojechać gdzieś za miasto. Jesienią szczególnie lubimy takie wypady. Kiedy słońce jeszcze przyjemnie grzeje, ale mimo tego trzeba już sięgnąć po grubszy golf. I kiedy warto też włożyć wygodne buty – takie, w których chętnie nadłożymy drogi. Bo gdy coraz bardziej wciąga nas otaczająca przyroda to nigdy nie wiadomo, dokąd nas nogi poniosą. Właśnie taki dzień mieliśmy w głowie, przygotowując tę sesję.

Nasz Wrocław jest idealną bazą wypadową do eksplorowania całego pięknego Dolnego Śląska. Tym razem wybraliśmy leśne drogi w okolicach zapory Pilchowickiej i starą, nieczynną stację kolejową. Jest w takich miejscach coś, co wprowadza w melancholijny nastrój i zachęca, żeby zostać na chwilę dłużej. A czasem największą przyjemnością okazuje się odkrycie miejsca, które przez lata mieliśmy niemal pod nosem. Bez listy atrakcji do odhaczenia, za to z czasem na spacer i przystanek tam, gdzie akurat nam się podoba.




Na ten wyjazd naturalnym wyborem okazały się Hikery, które niedawno dołączyły do naszej kolekcji. Mają w sobie charakter dawnych turystycznych butów, które kojarzą się z górskim schroniskiem, mapą rozłożoną na stole i poranną mgłą wśród szczytów. Nie trzeba wcale jechać w Alpy, żeby poczuć ten klimat - nasze Karkonosze pasują do niego równie dobrze. Jest też pewna przyjemność w noszeniu skórzanych butów, które z czasem nabierają własnych zagięć i śladów wspólnych wyjazdów i dni. Po kilku sezonach przypominają już trochę o miejscach, w których z nami były.
Hikery sprawdzają się jednak nie tylko w górskim krajobrazie. Lubimy je nosić także po powrocie do miasta, z grubym swetrem i ciepłymi skarpetami. W takim zestawie nawet chłodny dzień w mieście staje się przyjemniejszy, a trochę wyjazdowego vibu zostaje z nami także na co dzień.




I chyba właśnie dlatego tak dobrze czuliśmy się podczas tej sesji – wśród rzeczy i miejsc, które są nam bliskie. Na tej starej stacji znaleźliśmy nawet rozwieszony hamak – jakby ktoś przed nami też przyjechał tu bez większego planu i postanowił zostać trochę dłużej. Wystarczyło odłożyć plecak, położyć się w słońcu i przez chwilę nigdzie się nie wybierać.

